tlogo                      

.

Turnieje odbywają się w każdą niedzielę miesiąca w:

Źródło Cafe & Bistro, 05-500 Nowa Iwiczna ul.Krasickiego 64 o godz.16.00.

Turniej odbędzie się  przy zapisaniu min. 6 par. 

Ilość miejsc ograniczona. Obowiązują zapisy( telefon, formularz,).

 

>>Klasyfikacja długofalowa<<

 

>>Zgłoszenia do turniejów<< 

 

16.2019.12.08 

15.2019.12.01

14.2019.11.24

13.2019.11.17

12.Kasztanka

11.2019.11.10

10.2019.11.03 

9.2019.10.27

 Kajakowa

8.2019.10.20 

7.2019.10.13

6.2019.10.06 

5.2019.09.29 

4.2019.09.22 

3.2019.09.15

2.2019.09.08

1.2019.09.01

 

 

 

 

Wyniki turniejów w restauracji "Stajnia smaków":

4.2019.08.25

3.2019.08.18

2.2019.08.11

1.2019.08.04

 

 

Wyniki turniejów w kawiarni "U źródła":

17.2019.07.28 

16.2019.07.21

15.2019.07.14

14.2019.07.07

13.2019.06.30

12.2019.06.16

11.2019.06.09

10.2019.05.26

9.2019.05.19

8.2019.05.12

7.2019.05.05

6.2019.04.13

5.2019.04.07

4.2019.03.17

3.2019.03.03

2.2019.02.17.            

1.2019.01.20.

 

    Opowieści nieprawdziwe, z turniejów które się nie odbyły.

Opowieści Nieprawdziwych ciąg dalszy.  
 
Ah, to jedzenie, to picie, te imprezy. Wczasy brydżowe w Cierszewie spełniły wszelkie moje oczekiwania i nawet zdążyliśmy wrócić na turniej Gagusi. Zupełnie spokojnie, z 10 minutowym zapasem, po drodze ratując kota o imieniu Karol od losu gorszego niźli śmierć. Mój los zaś sparował mnie z Dario, więc byłem pewien, że samym współczynnikiem zmiażdżymy przeciwników. W pięć minut ustaliliśmy system i zaczęła się miazga. W pierwszym rozdaniu nie wylicytowaliśmy szlemika, bo "nie wiedziałem, że gramy skróconym Blackwoodem". Po trzeciej wpadce na siedmiu atutach okazało się, że nie mamy ustalonej ilości atutów przy kontrze na starsze, po czym okazało się że 2 trefl po Bez Atu przeciwnika jest naturalne. Już szliśmy dołem, kiedy napotkaliśmy Mistrza Milasa na czworakach - właśnie zbierał z pod stołu zawartość mojego bidding-boxa. Zebrawszy, rzucił na stół otwarcie 3 karo. Westchnąłem ciężko i z szóstym AKD kier, powiedziałem 3 kier. Partner Milasa pomyślał półtorej sekundy i dołożył 7 karo. Westchnąłem jeszcze ciężej, stwierdziłem, że obrona 7 kier to jakaś abstrakt i mimo, że renons kier na stole był pewny, zaciąłem Asem kier "Bo wist na Szlema Asem jest bardzo dobry". Na stole pojawił się potwór - renons kier, piąty AK pik, AKD karo, piąty AKW trelf. Rozgrywka Mistrza Milasa trwała chwilę, po czym rzucił na stół swój śmietnik - siódme W109xxxx karo, singiel trefl, drugi walet pik i trzy blotki kier.  "Żółwik" zakrzyknął, nie trafił piąstką, po czym zaczął w magiczny sposób wyjmować z kieszonek kieliszki i piersiówkę z nalewką. Na reszcie stołów były grane jakieś piki z kontrami i rekontrami, więc wynik był koszmarny. W następnym rozdaniu pomyliłem się w liczeniu i zamiast bez 3 obłożyliśmy po-partyjne Bez Atu tylko bez jednej. Hamulce puściły, ogiery poszły w las, a nasz wóz, przez wertepy, chaszcze i błota sunął na końcu stawki, najwyraźniej bez woźnicy. Sromota.
Trochę otuchy w serca wlało rozdanie 26, gdzie S nie dość, że dał kontrę na zasadzie "jak do tej pory kontry mi wychodziły", to jeszcze na wiście puścił 2 nadróbki. 11 impów trochę poprawiło naszą sytuację i przyszło rozdanie przedostatnie. Dostałem kartę - singiel pik, dwie blotki kier, AKD987 karo i AK87 trefl.
Otworzyłem 1 trefl i po skocznej licytacji - partner 1 Pik, ja 3 Karo (mam silnego trefla na karach i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej) - 4 trefl (3BA jest dla mięczaków, a poza pikami man jeszcze trefle) - 4BA - (a ile masz asów?) - 5 trefl - (jednego albo cztery) zawiesiłem sie na moment. As partnera pewnie pikowy i pewnie dwa kiery zjeżdżają na starcie, a i jakąś damę atu można mieć za ręką, to nawet 5 trefli może nie pójść. Z drugiej strony, bez wistu kierowego zrzucę stół na kara i nawet oddanie lewy atutowej szlemikowi nie zaszkodzi. "Jak ginąć to przy muzyce" pomyślałem po rosyjsku i wrzuciłem 6 trefli. S ponuro zadumał się nad wistem, zaś partner spojrzał na mnie z nadzieją. Skrzywiłem się przecząco. Na nieme pytanie "To dlaczego??" odpowiedziałem na głos - "Najwyższy czas rozpocząć finisz". "W przedostatnim rozdaniu?" zdziwił się Dario. "Nigdy nie jest za późno" odparłem.  
S stwierdził w końcu, że wist na szlemika spod KW kier nie jest atrakcyjny i zagrał pika. Dario wyłożył stół jakiego się spodziewałem - szósty AWxxxx pik, trzecia dama kier i czwarte 10965 trefl.
As pik i 10 trefl (staranność zobowiązuje) pokryta królem jako powrót do ręki.
"Mikołaj", warknął S i dołożył damę.
Eh, ten Mikołaj musi się jeszcze sporo napracować, pomyślałem. "Sieknij królem trefl, nadróbkę zrobisz jak walet u S odpadnie" zły duch podszeptywał. "A no co mi nadróbka?" Odparłem chłodno.  
Pociągnąłem 3 kara zrzucając kiery i kiedy u N trzeci walet z dziesiątką odpadł, stwierdziłem, że jestem w domu.
Przebiłem kiera 9 trefl i cofnąłem się do ręki 8 trefl, impasując waleta u N. Dama u S była singlowa, ale nawet gdyby była z waletem, to byłaby jedyna lewa obrońców.
Przebiłem znów kiera i znów cofnąłem się impasem trefl do ręki. As trefl wyciął waleta u N i pojechałem karami do spodu.
Blond aniołki kręciły mi się wokół główki, szepcąc czule - "Zagrałeś jak Mistrz". "No cóż moje drogie..." zacytowałem klasyka -  "Jak się nie umie licytować, to trzeba trochę rozgrywać".
"Brydżyści są dziwni" mruknął Dario. "Mój partner cały turniej siedział z grobową miną, a teraz ugrał szlemika i cały w skowronkach. Banan z ust mu nie schodzi i znowu, że Cierszewo było fajne mówi".
"Tak, fajne, bardzo fajne" potwierdziłem, uśmiechając się do myśli o kąpieli w wannie z pianką i żółtą kaczuszką. Co prawda nie miałem kaczuszki ale w Cierszewie był tylko prysznic i chciałem się odmoczyć.  
Dalej się uśmiechałem i nawet fakt, że zajęliśmy ostatnie miejsce zaś Mistrz Milas na czworakach wygrał turniej z jakąś kosmiczną przewagą w ogóle mi nie przeszkadzał.
Zagrałem jak Mistrz.
A kąpiel?
Po prostu mi się należała!
 




 
P.S.
Cztery ręce;
 
Rozdanie 29 turniej 3 "Kuźnia Smaków"
 
W
 
AJ6432
Q92
----
10965
 
N
 
K5
A853
J103
J432
 
E
 
10
107
AKQ987
AK87
 
S
 
Q987
KJ64
6542
Q

 

No więc, turniej się nie odbył. Gorąco, piwo, truskawki - nikomu się nie chciało. Zostało nas czterech i pyknęliśmy towarzysko rozdania przygotowane na turniej. 

Rozgrywałem jako S pięć karo i oddałem już dwie lewy. 

Na stole czwarty Król atu z ósemką, trzy kiery, reszta obojętna.

W ręku piąty As, walet, dycha, dwie niskie bloki atu, renons kier, reszta obojętna.

Mistrz Milas jako E zagrał  kiera i pyta się mnie;

  • Masz tego trzynastego czy nie?
  • Nie rozumiem o co ci chodzi - wycedziłem uprzejmie.
  • No przecież to proste, poszły dwie pełne lewy kierowe, to osiem, na stole są trzy, ja zagrałem dwunastego i pytam się czy masz trzynastego?

Zmilczałem wyniośle – mam na to świadków. Najwyraźniej Mistrz Milas uważał mnie za sprytnego kretyna który natychmiast przeprowadzi  rozumowanie – skoro ja nie mam zaś Milas pyta się kto ma, to znaczy, że ma go W i mogę przebić kiera niską blotką karo.  Zgrzytnąłem zębami, huknąłem kiera Asem atu (od W zielone) i zaimpasowałem waletem. Mistrz Milas z gracją zabił damą i zagrał tego zafajdanego trzynastego kiera o którego położenie tak się był dopytywał. Przebiłem dziesiątką i zagrałem blotkę atu. W dołożył siódemkę, brakowało już tylko dziewiątki. Zagrania i odzywki Mistrza Milasa mocno sugerowały dziewiątkę u W, ale myśl, że Milas wziąłby dwie lewy na drugą Damę z dziewiątkę była mi tak wstrętna, że huknąłem Królem. Dama była singlowa, więc zszokowany partner Milasa wziął jeszcze lewę wypromowaną dziewiątką.

Może jest wielu mistrzów którzy potrafią w tej konfiguracji wziąć i na Damę i na dziewiątkę, ale tylko Mistrz Milas umie sprawić, że nadal toczę pianę z pyska wspominając to rozdanie. 

 

 

 

 

 

  

  

         TC

                                                                                                               

                                                                                               

szkolapzbs

cezar

uniwersytet